Odgłosy natury zagłuszała muzyka. Po za muzyką w altanie byłem tylko ja.
- W końcu to zakończe, w końcu będe mógł zacząć od nowa. - pomyślałem z nadzieją.
- To nigdy nie jest nowy początek, przeszłość nie zniknie jak za dotknięciem magicznej różczki. - wyrwał mnie z zamyślenia siadając obok.
- Wiem, ale zawsze można udawać, że nic się nie stało, że coś nie miało miejsca. - odpowiedziałem spokojnie. Spojżał mi prosto w oczy i uśmiechnoł się ale jego oczy wydawały się smutne.
- Tak, możesz spróbować zapomnieć. - powiedział w końcu.
- Tak... - odpowiedziałem i zajołem się szukaniem kolejnego utworu który chciał bym usłyszeć.
Siedziałem na parapecie. Słońce chyliło się już ku zachodowi. W widocznym z okna stancji wierzowcu paliły się już światła.
Przez ułamek sekundy przestałęm się bać. Rzeczywistość wydała mi się taka normalna.
- Musisz w końcu dorosnąć. - odezwał się spokojnie, kładąc mi dłoń na ramieniu.
- Wiem. - odpowiedziałem zrezygnowany po czym zszedlem z parapetu, zamknołem okno i opuściłem rolete, tak by rzeczywistość nie widziała co robię.
Zapaliłem kolejnego papierosa, bardziej z nudów niż nałogu.
- Światowy dzień bez papierosa. Mogłeś sobie odpóścić chociaż dziś... - spodziewałem się że powie coś w tym stylu. Miał racje, często ją ma. - Po za tym obiecałeś Jej, że bedziecie razem rzucać. - kontynuował nie poprawiając mi humoru.
- Przestan i bez tego wiem, że błądze. - odpowiedziałem na odczepnego i zaciągnołem się parząc sobie usta.
- Dobrze Ci tak, może się nauczysz wreszcie. - powiedział uśmiechając się złośliwie. Nie naucze się, ale On przecież dobrze o tym wie.
"Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki"
Mimo wszystko spróbuję.
To chyba ostatnia desperacka próba powrócenia do wyidealizowanych w pamięci czasów...
Miejmy nadzieje że się uda.
- Zobaczymy... - powiedział znajomy głos. Nie musiałem się odwracać, wiedziałem kto mówił. Wkońcu całe to przedsięwzięcie ma na celu obudzenie go z kilkuletniego snu.